2019-08-01

Obowiązkowe wyposażenie aut poprawia bezpieczeństwo na drogach

Konstrukcje aut przeszły długą drogę – stały się znacznie szybsze, bardziej komfortowe, ale również bezpieczniejsze. W tej ostatniej kategorii nadal jest jednak sporo do zrobienia, bo pomimo postępu technicznego wciąż na drogach mamy wielu poszkodowanych, a wypadki komunikacyjne są jednymi z głównych przyczyn śmierci wśród mieszkańców Unii Europejskiej.
Skąd potrzeba zmian prawnych?

W 2017 roku, który i tak pod względem statystyk był dość łaskawy, na drogach Unii Europejskiej zginęło 25 000 osób, a blisko 140 000 zostało rannych. Wśród przyczyn tych wypadków nieustannie najczęstszą jest błąd człowieka. Czasem nie jest to jedyna przyczyna, ale aż w ponad 9 na 10 wypadków zawiniła ludzka pomyłka – często w kombinacji ze złą infrastrukturą drogową lub kiepskim stanem technicznym pojazdu.

Człowieka i jego percepcję trudno udoskonalić – zauważyli to już dawno producenci samolotów, którzy w wielu kwestiach wyręczają pilotów. Od pewnego czasu aktywne systemy bezpieczeństwa zaczęły pojawiać się w samochodach, począwszy od tych najdroższych konstrukcji. Problemem, który dostrzeżono, jest to, że asystenci jazdy, wspomagający aktywną ochronę kierowcy i pasażerów, są dostępni głównie w droższych pojazdach. W niektórych markach takie rozwiązania pojawiają się głównie w wyższych wersjach wyposażeniowych, które wybiera tylko garstka kierowców.

Kiedy zmienią się przepisy i jakich systemów pojawią się w nowych samochodach?

To ma się zmienić od maja 2022 roku, bo najnowsze przepisy nakładają na producentów obowiązek seryjnego wyposażania każdego egzemplarza nowego modelu lub modelu po modernizacji w rozwiązania, które zakwalifikowano jako szczególnie istotne i przydatne pod względem bezpieczeństwa. Po dwuletnim okresie przejściowym takie wyposażenie będzie musiało mieć każde nowe auto – niezależnie od tego, jak długo model jest na rynku.

Regulacje kładą nacisk na wspomaganie kierowcy i jego zdolności do reakcji. Dlatego obligatoryjny będzie system automatycznego hamowania przed przeszkodami. Pozwala on wcześniej rozpocząć hamowanie - już w momencie zagrożenia, bez czekania na reakcję kierującego. To znacznie skraca całkowitą drogę zatrzymania, bo jej największą część stanowi dystans przejechany od momentu zauważenia przeszkody do rozpoczęcia hamowania. To rozwiązanie znakomicie sprawdza się w sytuacjach braku koncentracji – wtedy, gdy kierowca zagapi się na jakiś inny element na drodze, albo rozproszy korygowaniem ustawień auta. Szacuje się, że nastąpi zmniejszenie ryzyka potrącenia pieszego aż o 30 – 55 procent.

Uzupełnieniem automatycznego hamowania będzie inteligentny tempomat – układ, który dał się poznać jako element znacznie zwiększający bezpieczeństwo. System eliminuje zjawisko zbyt małego odstępu od auta poprzedzającego i zmniejsza prędkość, jeśli wykryje auto poprzedzające oraz przyspieszy, gdy ponownie będzie to możliwe.

Jednym z obowiązkowych od maja 2022 elementów wyposażenia jest asystent pasa ruchu. To rozwiązanie, które zapobiega niekontrolowanej zmianie pasa lub wyjeździe auta poza drogę. Takie wypadki są jednymi z najgroźniejszych i również wynikają ze słabości ludzkiej percepcji i nieuwagi. Pilnowanie przez auto własnego toru jazdy pomoże w sytuacji zaśnięcia za kierownicą – kierowca nie zjedzie nieświadomie na przeciwległy pas ruchu.

Seryjnie montowany ma być algorytm, który monitoruje zmęczenie za kierownicą i rozproszenie uwagi kierującego. W przypadku wykrycia braku koncentracji na drodze lub zasypiania kierowcy auto podniesie alarm i zasugeruje zrobienie przerwy w jeździe.

Największą zmianą jest wprowadzenie rozwiązania ISA, czyli inteligentnego układu dostosowującego maksymalną prędkość samochodu do dozwolonej wartości. Na podstawie znaków drogowych i informacji odczytanych z GPS elektronika nie pozwoli na przekroczenie dozwolonej prędkości i sama zwolni, jeśli auto wjedzie w obszar z ograniczeniem, a automatycznie przyspieszy po wyjeździe ze strefy zmniejszonej prędkości. Początkowo system będzie można wyłączyć, ale docelowo to ISA będzie wyznaczała maksymalną dostępną prędkość auta.

Dobra widoczność to mniej niespodziewanych sytuacji na drodze

Zmiany będą dotyczyły także poprawy widoczności. Obligatoryjny będzie układ wspomagający cofanie – w postaci czujników parkowania lub kamery, co poprawi bezpieczeństwo podczas manewrów. Na terenie Unii Europejskiej wciąż dochodzi do wielu wypadków, w których piesi są poszkodowani w wyniku najechania na nich podczas cofania.

Najnowsze przepisy nie odnoszą się jedynie do aut osobowych. W autach ciężarowych i autobusach mają zostać wprowadzone rozwiązania, które zmniejszają martwe pole i poprawią widoczność z miejsca pracy kierowcy – to wyeliminuje częste przypadki kolizji przy zmianie pasa ruchu lub skręcaniu. Dziś powszechne jest zjawisko, w którym cały pojazd osobowy znajduje w niewidocznym z kabiny obszarze i takich zdarzeń obecnie trudno uniknąć. Samochody ciężarowe i autobusy będą też musiały ostrzegać kierowców mniejszych aut o niebezpiecznych sytuacjach związanych z martwym polem.

Pozostałe modyfikacje – niewielkie, ale bardzo istotne

Osobnym postulatem nowych przepisów jest modyfikacja auta pod kątem możliwości łatwego montażu blokady alkoholowej – urządzenia, które zbada kierowcę przed uruchomieniem auta i w zależności od wyniku pozwoli jechać lub nie uruchomi silnika.

Nowością jest również obowiązek montażu „czarnej skrzynki”, czyli urządzenia, które zapisze parametry w ostatnich chwilach przed wypadkiem. Rozwiązanie dobrze znane z lotnictwa wejdzie na stałe do motoryzacji i znacznie ułatwi odpowiednim służbom ustalanie przyczyny zdarzeń drogowych.

Nowe wytyczne dla projektantów i inżynierów

Nowe ustawodawstwo to także zmiany mechanicznej konstrukcji aut i poszczególnych komponentów. Wytyczne odnośnie nowej formuły testów zderzeniowych mają poprawić konstrukcje pod względem bezpieczeństwa pieszych. Wymusi to stosowanie z przodu pojazdu elementów znacznie bardziej pochłaniających energię uderzenia podczas potrącenia.

Ważnym postulatem jest uwarunkowanie dopuszczenia do sprzedaży opon od wyników uzyskanych na zużytych kompletach. Dziś bada się jedynie produkty nowe, a przecież opony w codziennej eksploatacji nowe są tylko przez chwilę. Wszystkie parametry aktualnie sprawdza się na egzemplarzach wprost z fabryki. Nikogo nie interesują rezultaty uzyskiwane po zmniejszeniu wysokości bieżnika i niekorzystnym wpływie czynników zewnętrznych – takie podejście ma zmniejszyć różnice pomiędzy oponami nowymi a używanymi i w rezultacie poprawić bezpieczeństwo.

Co zmiany oznaczają dla kierowców?

Dla użytkownika nowe europejskie regulacje prawne oznaczają wprowadzenie do powszechnego stosowania technologii, które były dostępne głównie dla bogatszych kierowców. Teraz będzie je miało każde auto i nie trzeba będzie kupować aut droższych lub wyższych wersji wyposażenia, by uzyskać pełne bezpieczeństwo. To ostatnie na pewno wzrośnie, bo wprowadzenie każdego z tych rozwiązań, według szacunków, redukuje liczbę ofiar i zdarzeń drogowych.

Niektóre z wprowadzanych technologii udostępniają użytkownikom i służbom dostęp do informacji, które już są gromadzone w samochodach. Dziś każde nowoczesne auto przechowuje informacje o parametrach jazdy, ale nie udostępnia ich w prosty sposób. Podobnie każde może być wyposażone w blokadę alkoholową, ale jest to dość skomplikowane i drogie.

Wymagania odnośnie testów zderzeniowych, testów opon i ochrony pieszych obligują producentów do dostarczania produktów coraz bardziej bezpiecznych, a z tego powinniśmy się wszyscy cieszyć. Wytwórcy aut mają w najbliższych latach sporo pracy, ale motywacja do jej wykonania powinna być ogromna, bo w ten sposób ochronią zdrowie i życie wielu konsumentom.

Pytanie do eksperta: Które z obowiązkowych od 2021 roku w UE rozwiązań podnoszących bezpieczeństwo będą najbardziej skuteczne i dlaczego?

Piotr Frąckowiak:

Spośród rozwiązań i systemów bezpieczeństwa, które mają stać się obowiązkowym wyposażeniem nowych samochodów już w najbliższej przyszłości, najistotniejszym według mnie jest system ostrzegający o szybkim zbliżaniu się do przeszkody, połączony z automatycznym hamowaniem w razie wykrycia wysokiego ryzyka kolizji. W skrócie, chodzi o system oparty o działanie radaru monitorującego przestrzeń przed pojazdem, który odczytuje odległość od pojazdów jadących przed naszym autem. Gdy ta odległość jest zbyt mała, pojawia się ostrzeżenie. W sytuacji, gdy ta odległość zbyt gwałtownie maleje i występuje ryzyko najechania na poprzedzający pojazd, system rozpoczyna intensywne hamowanie, by nie dopuścić do zderzenia. Szczególnie skuteczny jest w samochodach z automatyczną skrzynią biegów, ponieważ umożliwia całkowite zatrzymanie auta. Najechanie na poprzedzający samochód jest przyczyną wielu kolizji i wypadków, szczególnie w Polsce, gdzie wielu kierowców wciąż jeździ "na zderzaku", bez zachowania bezpiecznego odstępu. Ten system doskonale sprawdza się również w sytuacjach zasłabnięcia lub zaśnięcia kierowcy, a także wtedy, gdy czas reakcji kierowcy jest wydłużony - z powodu zmęczenia, choroby, roztargnienia, czy podczas oderwania wzroku od jezdni i spoglądania na ekran wyświetlacza w samochodzie lub smartfona. Tego typu rozwiązania wielu producentów oferuje już od kilku lat, a w przypadku marki Skoda należy on do standardowego wyposażenia większości modeli (Superb, Kodiaq, Karoq i najnowsza Scala).