2019-07-18

Blisko, bliżej, polska autostrada. Jak zachować bezpieczeństwo w jej warunkach?

Główny grzech polskich kierowców na trasach szybkiego ruchu i autostradach to jazda na zderzaku. Mamy za nic bezpieczną odległość przed poprzedzającym pojazdem.

Według ogólnoeuropejskiego raportu ETSC polskie autostrady należą do najbardziej niebezpiecznych w Europie. Gorzej wypadają tylko litewskie. Dlaczego ten najbardziej przyjazdy dla kierowców i teoretycznie najbezpieczniejszy rodzaj drogi stanowi dla nas tak dużą trudność?

Niewystarczający odstęp – przyczyna autostradowych wypadków, o której wielu kierowców nie wie

Powodów jest kilka. Po pierwsze nikt nie przekazuje nam odpowiednich nawyków potrzebnych przy wysokich prędkościach – zarówno na kursie nauki jazdy, jak i na samym egzaminie nikt nie wyjedzie na drogę szybkiego ruchu. Chodzi zarówno o czas, dostępność takiej trasy i zachowawczość instruktorów i kursantów – w końcu nikt nie chce niepotrzebnie ryzykować. Po drugie autostrady są dla nas zjawiskiem dość nowym i nawet wielu doświadczonych kierowców nie ma wystarczającego obycia na takiej trasie. Kolejnymi przyczynami jest nastawienie do przestrzegania zasad i przepisów oraz zwykły pośpiech i brawura – przy większej prędkości jeszcze groźniejsze niż zazwyczaj.

Praktyka pokazuje, że to nie przekraczanie prędkości doprowadza do większości wypadków na drodze tego typu. Dopuszczalny w Polsce limit – 140 km/h przekracza zaledwie około 5% kierowców. Najbardziej niebezpieczna jest jazda na zderzaku auta poprzedzającego, bez zachowania należytego odstępu. Jak podaje statystyka Komendy Głównej Policji – w 2017 roku na autostradach w Polsce doszło aż do 112 wypadków z tego powodu, zginęło w nich 11 osób, a 184 doznało obrażeń.

Bezpieczny dystans do poprzedniego auta – czyli jaki?

Ile powinien wynosić prawidłowy odstęp? Przepisy stosowanego w kraju kodeksu drogowego nie mówią tego dokładnie. Zapisano jedynie, że powinien być adekwatny do uniknięcia zderzania w razie hamowania lub zatrzymania poprzedzającego pojazdu. W krajach, w których istnieje doprecyzowanie tej kwestii, zapisano separację 2 sekund lub liczby metrów stanowiącej połowę prędkości jazdy – czyli dla prędkości 140 km/h oznacza to 70 metrów. Oczywiście wtedy, gdy warunki pogodowe są dobre.

Dlaczego akurat tyle? W pełni skoncentrowany na jeździe kierowca potrafi zareagować w 0,4 sekundy na światła stopu auta poprzedzającego. W 0,2 – 0,3 sekundy następuje reakcja, w której naciska pedał hamulca. To jednak dopiero czas człowieka. Układ hamulcowy też potrzebuje chwili na wzrost ciśnienia w obwodzie i zetknięcie klocków i tarcz (około 0,2 sekundy) – dopiero wtedy rozpoczyna się hamowanie. Pierwsza sekunda zapasu właśnie minęła, a druga daje  szansę na uniknięcia zderzenia.

Na autostradzie, podczas wielogodzinnej podróży, trudno przez cały czas zachować pełną uwagę. Jeśli niebezpieczną sytuację dostrzeżemy zmęczeni lub rozkojarzeni, to czas reakcji wydłuży się do 0,8 – 1 sekundy. Wtedy zastosowanie zasady 2 sekund nadal uratuje nas przed wypadkiem. Jeżeli nawierzchnia jest mokra lub pokryta śniegiem, to odstęp należy jeszcze zwiększyć, tak, aby być gotowym na wydłużoną drogę hamowania – nawet do 3 sekund. To wszystko może zrobić za kierowcę aktywny tempomat ACC, dostępny w modelach Škody, który automatycznie utrzymuje odstęp od poprzedzającego auta.

Jak w praktyce wygląda zachowanie odstępu na polskich drogach szybkiego ruchu?

Niestety znacznie gorzej niż powinno. To, co w Niemczech jest surowo karane, u nas jest codziennością. Wynika to z co najmniej kilku rzeczy – nieświadomości kierowców, niedoświadczenia i zwykłego drogowego cwaniactwa – w najgorszym jego wydaniu.

Osoby, które chcą podróżować zgodnie z zasadą 2 sekund bywają szykanowane. Wielu kierowców uważa, że luka jest zbyt duża i można w nią wjechać. Myślenie, że auto zachowujące prawidłowy odstęp porusza się zbyt wolno jest irracjonalne, ale często spotykane. Nagminnie widać sytuacje, gdy auta jadące za wyprzedzającymi się ciężarówkami są poganiane przez siedzących im na ogonie. Mruganie światłami czy włączanie lewego kierunkowskazu – takie zachowanie nic nie daje, bo i tak nie można jechać szybciej ze względu na blokowanie trasy przez inne pojazdy, a jest bardzo niebezpieczne.

Jazda z dużą prędkością tuż za poprzednim autem jest igraniem z losem. Kierowca nie daje sobie żadnej szansy na reakcję. Przy dozwolonych 140 km/h samochód pokonuje prawie 40 metrów na sekundę, więc czas na reakcję i hamowanie jest krótszy niż samo dostrzeżenie zagrożenia. Tym bardziej, że jazda tak blisko poprzednika znacznie utrudnia obserwację drogi. Jeśli coś wydarzy się kilka aut wcześniej, to istnieje bardzo duże ryzyko karambolu. Tym bardziej, że istnieje efekt domina – każdy kolejny kierowca ma mniej czasu na reakcję i mocniej musi zahamować. Im mniejsze odstępy, tym gwałtowniejsze reakcje i pogłębienie problemu.

Dobrze widać to na zatłoczonym odcinku autostrady A2 pomiędzy Warszawą a Łodzią – auta jeżdżą bardzo gęsto, a zostawiony dystans od razu zostaje zapełniony autem zmieniającym pas ruchu. Jeśli dodamy do tego prędkości przekraczające dozwolone i szarpany ruch, pełny częstych zmian prędkości jazdy, to mamy gotowy przepis na groźny w skutkach karambol – tak często tam spotykany.

Taka jazda staje się codziennością, dlatego nawet ci użytkownicy dróg, którzy chcieliby jechać bezpiecznie, nie potrafią właściwie oszacować potrzebnego odstępu. Widać to nawet wśród tych, którzy nieśpiesznie podróżują prawym pasem, często tuż za poprzedzającym autem. Nieznajomość tego, że droga hamowania rośnie w kwadracie prędkości (jeśli szybkość jazdy zwiększa się dwukrotnie, to droga zatrzymania jest czterokrotnie dłuższa) oraz ludzkiej percepcji i mechaniki auta (czasu reakcji człowieka i układu hamulcowego) znacznie utrudnia to zadanie.

Aktywny tempomat – we właściwym tempie i bezpieczniej do celu

System ACC – aktywny tempomat Škody, dostępny nawet w niewielkim modelu Fabia, jest odporny na ludzkie słabości i niedoświadczenie. Doskonale widzi nawet w przypadku złej pogody czy zmroku i zawsze trafnie ocenia dystans potrzebny na zahamowanie. To rozwiązanie utrzymuje preferowaną odległość dla przyjętej prędkości jazdy (w bezpiecznym zakresie) – dodatkowo można wydłużyć ją wtedy, gdy poruszamy się po śliskiej nawierzchni. Przy pomocy takiego systemu kierowca, który chce jechać bezpiecznie, może to zrobić z łatwością – wszystko oceni i zrealizuje za niego samochód.

Przy podróżowaniu z adaptacyjnym tempomatem łatwo zrozumieć różnicę w utrzymywanej odległości pomiędzy autem poprzedzającym. Pojazd na bieżąco analizuje sytuację drogową i reaguje zawczasu. Jeśli ktoś zajedzie nam drogę, auto od razu wyhamuje, a nie dojedzie pod zderzak, jak robi większość podróżujących. Przecież nigdy nie wiadomo, czy nagle nie zajdzie potrzeba dodatkowego hamowania, które mogłoby już być groźne w skutkach.

Elektronika sterująca jest czuła na nagłe zmniejszenie się odległości – rozpoczyna hamowanie znacznie szybciej niż człowiek, dlatego auto przejeżdża mniejszy dystans bez reakcji. Często system zareaguje wcześniej, niż przeciętny kierowca zdąży zauważyć niebezpieczeństwo. To powoduje, że jest nieoceniony w sytuacjach, kiedy kierowca nie patrzy na drogę przed autem.

W zachowaniu aktywnego tempomatu widać jak na dłoni wpływ prędkości na potrzebną odległość pomiędzy autami. Im większa szybkość, tym zdecydowanie większa separacja i bardziej wyczulone reakcje. Większość tego typu rozwiązań ma bardzo szeroki zakres stosowania – od 30 do ponad 200 km/h, co pokazuje, jak są dopracowane.

Używanie aktywnych systemów wspomagających utrzymywanie prędkości i odległości znacznie zwiększa bezpieczeństwo. Gasi w zarodku niebezpieczne sytuacje, nie tylko na autostradzie. Pozwala na zrelaksowaną i płynną jazdę, a współpraca z pozostałymi systemami bezpieczeństwa pozwala w sytuacji nagłego zagrożenia wykorzystać wszystko to, co potrafi współczesne auto i ochronić to, co najważniejsze – ludzkie zdrowie i życie. Jeśli jednak kierowca nie ma do dyspozycji aktywnego tempomatu, to przyda się znajomość zasady odliczania. Powiedzenie po sobie dwóch liczb: 121, 122 zajmuje około 2 sekund, co pozwala określić bezpieczny odstęp.

Pytanie do eksperta: W jaki sposób adaptacyjny tempomat ACC pomaga kierowcom Škody podczas jazdy po autostradzie. Jak wygląda jego działanie i jak to przekłada się na poprawę bezpieczeństwa?

Radosław Jaskulski:

Aktywny tempomat utrzymuje odległość od pojazdu jadącego z przodu, a dodatkowo potrafi przyspieszać i hamować razem z nim. Włączając aktywny tempomat możemy decydować o prędkości oraz odległości od poprzedzających pojazdów.

Używanie aktywnego tempomatu wpływa bezpośrednio na poprawę naszego bezpieczeństwa na drodze. Samochód lepiej dostosowuje się do warunków ruchu drogowego, potrafi sam wyhamować i przyspieszyć w razie potrzeby. Używanie aktywnego tempomatu upłynnia jazdę np. po autostradzie i częściowo odciąża kierowcę.