2019-06-11

60 czy 50 km/h w mieście – jak 10 km/h więcej wpływa na drogę hamowania?

Kodeks drogowy jasno określa dopuszczalną szybkość, ale wielu kierowców interpretuje ją po swojemu, dodając niewielką górkę. Przez długi czas uchodzi to bezkarnie, bo fotoradary i ogólne przyzwolenie na jazdę „trochę ponad limit” wprowadzają pewien margines tolerancji. Niestety fizyka jest zawsze taka sama i tutaj ta zasada już nie obowiązuje. O tym większość uczestników ruchu drogowego dowiaduje się już po fakcie – gdy wyrządzonych szkód nie da się odwrócić.
Kierowcy lubią jeździć nieznacznie ponad limit

Obecnie, mimo różnic w innych przepisach kodeksów drogowych państw europejskich, najczęstsza dozwolona prędkość w mieście to 50 km/h. Nie została ona wyznaczona przypadkiem, a jest kompromisem pomiędzy całkiem niezłą płynnością ruchu, a możliwością reagowania na nieprzewidziane sytuacje na drodze.

Z punktu widzenia kierowcy i pasażerów pomiędzy 50 a 60 km/h różnica nie jest duża, zwłaszcza w mieście, gdzie czas dojazdu i tak w większym stopniu determinowany jest przez natężenie ruchu i korki z nim związane, niż przez prędkość jazdy. Jednocześnie właśnie w terenie zabudowanym te 10 km/h mniej stanowi znaczną różnicę w bezpieczeństwie, zwłaszcza tych najmniej chronionych uczestników ruchu – pieszych.

Odległość do zatrzymania pojazdu – co ma na nią największy wpływ?

Należy pamiętać, że proces nagłego zatrzymania pojazdu nie składa się jedynie z samej drogi hamowania – jest to dopiero końcowa jego faza. Należy uwzględnić także czas reakcji kierowcy i czas działania układu hamulcowego. Od momentu naciśnięcia pedału hamulca, do zaciśnięcia klocków na tarczach, potrzebne jest jeszcze zwiększenie ciśnienia w całym układzie hamulcowym. Dlatego dystans potrzebny do zwolnienia do zera jest znacznie dłuższy niż powszechnie sądzimy.

Im większa szybkość jazdy, tym większe dysproporcje. Fizyka jest nieubłagana – dla tego samego pojazdu droga hamowania rośnie w kwadracie prędkości, czyli dwukrotny wzrost powoduje czterokrotne jej wydłużenie. Mogłoby się jednak wydawać, że niewielkie jej zwiększenie - o jedyne 10 km/h, czyli 20% nie powoduje aż tak dużej różnicy.

Różnica wynika głównie z czasu reakcji kierowcy i działania podzespołów auta oraz dystansu, który jest wtedy pokonywany bez zmniejszania szybkości. Im wyższa wartość początkowa, tym dłuższy pokonany dystans bez reakcji. Dobry refleks kierowcy to 0,8 sekundy, a układu hamulcowego to 0,2 sekundy. Przez jedną sekundę auto przejeżdża prawie 14 metrów (przy 50 km/h) lub prawie 17 metrów (przy 60 km/h).

Niewielka różnica prędkości to ogromna różnica w możliwości zatrzymania auta

Do tego należy dodać dłuższą drogę samego hamowania. Dla maksymalnej wartości dozwolonej w mieście jest to 12 metrów, a dla wyższej już 15 metrów. Jeśli dodamy do siebie dystans czasu reakcji i długość drogi zatrzymywania, to otrzymamy odpowiednio 26 metrów i 32 metry – różnica wynosi aż 6 metrów. To odległość, która może zadecydować o tym, czy pojazd bezpiecznie stanie, czy potrąci pieszego Przejście ma około 5 metrów długości, dlatego auto jadące szybciej zatrzyma się za zebrą, a to jadące wolniej nie wjedzie na przestrzeń dla pieszych.

Jeszcze bardziej widoczne jest to wtedy, gdy rozpatrujemy różnicę nie pod względem dystansu, a pod względem wytracania prędkości. Musimy pamiętać, że najbardziej efektywne hamowanie następuje w jego końcowej fazie. Dlatego w momencie, gdy auto jadące wolniej już zdążyło się zatrzymać, to drugie mija go z prędkością 41 km/h i staje 6 metrów dalej. To przybliżone dane, które mówią o odległościach na suchej nawierzchni, przy dobrym stanie opon i pełnym wciśnięciu pedału hamulca. Należy pamiętać, że im gorsze warunki, tym trudniej wytracić energię kinetyczną i różnica jeszcze się zwiększy.

10 km/h mniej to dużo większe bezpieczeństwo pieszych

Szanse przeżycia pieszego maleją gwałtownie po przekroczeniu 40 km/h w momencie uderzenia. W takiej sytuacji ma mniej niż 70 % szans, a każdy kilometr szybciej znacznie je zmniejsza. Nawet jeśli pieszy pozostanie przy życiu, to po takim uderzeniu ryzyko obrażeń jest bardzo wysokie. Wystarczyłoby 10 km/h mniej i nikt by nie ucierpiał. Statystyki mówią, że wzrost prędkości jazdy w mieście z 50 do 60 km/h oznacza czterokrotnie wyższe prawdopodobieństwo wypadku. Głównie ze względu na różnicę w hamowaniu.

Dlatego uważne przestrzeganie ograniczenia do 50 km/h może zaważyć na ludzkim zdrowiu i życiu. Podczas jazdy w terenie zabudowanym trudno przewidzieć to, co za chwilę się wydarzy. Liczba aut, rowerów i pieszych jest zbyt duża. Często niebezpieczne sytuacje mogą być niespowodowane przez kierowców – piesi bywają nieuważni, a od dzieci czy zwierząt trudno wymagać pełnej uwagi. Dlatego tylko ścisłe przestrzeganie ograniczeń pozwoli nam na odpowiednią reakcję. Taką, która pozwoli wszystkim wyjść bez szwanku i zakończyć całą sytuację jedynie na strachu.

Pytanie do eksperta: Dlaczego przestrzeganie ograniczenia prędkości do 50 km/h w mieście jest istotne niezależnie od i umiejętności za kierownicą i klasy auta?

Filip Kaczanowski

Kierujący nagminnie przekraczają prędkość w ruchu drogowym. Niestety, najczęściej właśnie w terenie zabudowanym, bez świadomości, jak duże to zagrożenie dla innych uczestników ruchu drogowego. Dlatego już w pierwszym etapie edukacji motoryzacyjnej powinniśmy uświadamiać, jakie skutki może przynieść przekraczanie prędkości. Ważnym elementem jest uświadomienie kierowcy, że całkowita droga zatrzymania pojazdu to suma czasu reakcji i drogi hamowania. Kierowcy powinni wiedzieć, że jadąc w terenie zbudowanym np. 70km/h, a nie 50km/h, zwiększają drogę zatrzymania o około 21 metrów - zakładając optymistycznie, że czas reakcji to 1 sekunda, kierowca potrafi prawidłowo hamować awaryjnie, a nawierzchnia, po której jedzie, jest sucha i przyczepna. Oczywiście należy pamiętać, że stan techniczny pojazdu i umiejętności kierowcy mają również bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo w ruchu drogowym. Dlatego bardzo ważnym elementem jest szkolenie zarówno młodych jak i doświadczonych kierowców w wyspecjalizowanych ośrodkach doskonalenia jazdy, pod okiem wykwalifikowanych trenerów.