2019-06-04

Co kierowcy wiedzą o jeździe samochodem?

Każdy zmotoryzowany ma wysokie mniemanie o swoich umiejętnościach za kierownicą, nawet gdy nie znajduje to odzwierciedlenia w rzeczywistości. Dopiero wymagająca sytuacja na drodze weryfikuje to, co naprawdę potrafimy. Niestety często jest to tragiczne w skutkach, dlatego zdecydowanie lepiej sprawdzić swoje możliwości w szkole bezpiecznej jazdy. Jakie wrażenia i spostrzeżenia mają osoby, które już odbyły takie szkolenie?
Robert, lat 32 - samochodem jeździ od wielu lat, a rocznie, jako przedstawiciel handlowy, pokonuje 50 000 – 60 000 kilometrów.

Co najbardziej zaskoczyło Cię podczas zajęć z bezpiecznej jazdy?

Zaskakujący dla mnie był wpływ nawet niewielkiej różnicy w prędkości na łatwość i w ogóle na możliwość wykonania poszczególnych ćwiczeń. Podczas ćwiczenia z hamowania awaryjnego z omijaniem przeszkody zrozumiałem, że nie jestem w stanie zmieścić się pomiędzy słupkami, jeśli tylko przekroczę 55 km/h. Przy 50 km/h zadanie nie sprawiało mi większego problemu i miałem jeszcze spory zapas możliwości pojazdu do wykorzystania.

W jaki sposób pozyskana wiedza przełoży się na codzienną jazdę?

Postaram się zwrócić większą uwagę na wskazówkę prędkościomierza, zwłaszcza w mieście. Tam każdy kilometr poza limitem może być tragiczny w skutkach. Ćwiczenia pokazały mi, że czas reakcji mój i samochodu jest zawsze taki sam i w przypadku zwiększenia prędkości znacznie wydłuża się dystans przejeżdżany bez żadnej reakcji – przy większej szybkości auto uderzało w słupki oznaczające przeszkodę i nic nie mogłem z tym zrobić. Dobrze, że udało się to zaobserwować w bezpiecznych warunkach, a nie na prawdziwej drodze.

Które z zadań wydało się najbardziej wymagające?

Zdecydowanie próby z tzw. „szarpakiem”, czyli urządzeniem, które przestawia tylną oś pojazdu podczas przejazdu – kierowca nigdy nie wie, w którą stronę. Najtrudniejszy był dla mnie element zaskoczenia, który dobrze symulował nagłą sytuację na drodze. To dobry trening, aby wyrobić sobie prawidłowe odruchy, działające nawet wtedy, gdy jeszcze nie rozumiemy, co się wydarzyło. To także najtrudniejsza z prób – na początku zupełnie nie wiedziałem jak opanować auto w poślizgu i dopiero po wielu próbach i sugestiach instruktorów udało mi się okiełznać samochód.

Ania, lat 24 – dobrze zna miejskie korki, ale rzadko wyjeżdża w trasę, bo brakuje jej pewności za kierownicą

Co tak naprawdę skłoniło Cię do odwiedzenia szkoły bezpiecznej jazdy?

Chciałam potrenować, bo w mieście często rozwijam niewielkie prędkości, zwłaszcza w godzinach szczytu. Wiedziałam, że gdy kiedyś w trasie wydarzy się coś nieoczekiwanego, to mogę mieć z tym kłopot.

Czy rzeczywiście próby sprawnościowe sprawiły były aż tak wymagające?

Początkowo było znacznie gorzej niż myślałam. Opanowanie auta w poślizgu jest trudniejsze niż się wydawało. Dopiero kolejne przejazdy pozwoliły mi zrozumieć jak powinnam się zachować i raz za razem było coraz lepiej, aż w końcu załapałam, o co w tym chodzi. Teraz mogę śmiało powiedzieć, że potrafię wyprowadzić auto z poślizgu i prawidłowo hamować.

Co najbardziej pomogło w odpowiednim zachowaniu się za kierownicą?

Na pewno wiedza teoretyczna – przed jazdami po torze szczegółowo wyjaśniono nam, jak powinniśmy się zachować podczas niespodziewanych sytuacji. Na kursie nauki jazdy nikt mi o tym nie powiedział! Opowiedziano nam o poszczególnych próbach i o tym jakie zdarzenia na drodze symulują. Podczas samej jazdy bardzo pomogła mi opieka mojego instruktora. Na początku pokazał mi w praktyce, jak powinno się postąpić, a później doradzał mi po każdym przejeździe. Myślę że po takich radach każdy może się tego nauczyć i szkoda, że takie zajęcia nie są obowiązkowe dla każdego kierowcy – byłoby znacznie bezpieczniej na drodze.

Stanisław, lat 48 – samochód jest mu potrzebny do pracy i wożenia rodziny, z rezerwą podchodzi do najnowszych zdobyczy motoryzacyjnej techniki

Zajęcia odbywają się na nowych modelach – jak zmienia to rolę kierowcy podczas trudnych sytuacji na drodze?

To najbardziej mnie zaskoczyło – i to zdecydowanie pozytywnie. Nowe auta bardzo pomagają kierowcy podczas trudnych sytuacji i warto wiedzieć jak to wykorzystać. Podczas treningu opanowania podsterowności (wyjeżdżania przodu na zewnątrz zakrętu – red.) stosowałem techniki, które w starych autach nie byłyby możliwe. Kiedyś nie wolno było hamować w zakręcie czy wciskać sprzęgła, a dziś można to robić i bardzo to pomaga. Zaawansowane systemy i dopracowane zawieszenia pozwalają na znacznie więcej niż kiedyś.

Jak zmienia się zachowanie auta podczas ćwiczeń z włączeniem i wyłączeniem systemów wspomagających kierowcę?

To zupełnie inna bajka. To, na co kiedyś narzekałem, sprawiło że opanowanie samochodu było znacznie prostsze. Z włączonymi systemami kontroli trakcji udawało mi się to prawie zawsze, a bez nich tylko czasami. To zdecydowanie zmieniło moje nastawienie. Teraz wiem, że te układy są dla kierowcy, a nie przeciwko niemu.

Jak pogoda zmienia zachowanie auta?

Mieliśmy okazję przekonać się o tym podczas tej samej próby wykonywanej na suchej i mokrej nawierzchni. Okazało się, że wyniki są zupełnie inne i należy znacznie zmniejszyć prędkość, by dać sobie szansę na opanowanie auta na mokrej nawierzchni. To nauczyło mnie pokory.

Na co najbardziej zwracali uwagę instruktorzy podczas Twoich przejazdów?

Przede wszystkim na właściwą pozycję za kierownicą. Zawsze siedziałem tak, jak mi było wygodnie. Szkoleniowcy pomogli mi zrozumieć jak niekorzystnie wpływa to na moją zdolność reakcji w krytycznej sytuacji. Po poprawnym zajęciu miejsca moje wyniki zdecydowanie się poprawiły. Dziś zawsze prawidłowo ustawiam fotel w samochodzie, a kiedyś nie wiedziałem, jakie to istotne.

Większe umiejętności to wyższe bezpieczeństwo

Szkoła bezpiecznej jazdy uczy właściwej oceny sytuacji na drodze i zrozumienia własnych umiejętności. Okazuje się, że kierowcy te ostatnie bardzo przeceniają, co prowadzi do przykrych konsekwencji. Trening właściwych reakcji w bezpiecznym środowisku – na torze, pod okiem doświadczonych instruktorów, pozwala każdemu uczestnikowi poprawić swoje umiejętności za kółkiem.

Uczestnicy szkoleń są z nich zadowoleni, bo widzą jak wiele się nauczyli - nawet jeśli wcześniej wysoko oceniali swoje umiejętności. Z ich opinii wynika, że tylko takie zajęcia pozwalają zrozumieć fizykę jazdy w różnych warunkach atmosferycznych pojazdami wyposażonymi w najnowsze technologie lub też ich pozbawionych.

Zajęcia teoretyczne, połączone z praktyką, pozwalają nabyć kompletny zestaw umiejętności, które procentują na ulicach – skutkują większą pokorą do auta, warunków i samego siebie oraz zwiększeniem bezpieczeństwa nas wszystkich.

Pytanie do eksperta: Co stanowi największe wyzwanie dla kierowców podczas wizyt w Škoda Auto Szkoła?

Piotr Frąckowiak:

Mogę wyróżnić trzy z nich: 
Pierwsze to problem kierowców z zaakceptowaniem prawidłowej pozycji za kierownicą i uświadomieniem sobie, jak olbrzymie znaczenie ma ona dla precyzji prowadzenia samochodu i radzenia sobie w krytycznych sytuacjach na drodze. Na początku każdego szkolenia prezentujemy uczestnikom prawidłową regulację fotela i kierownicy, ale wielu z nich (przede wszystkim dotyczy to panów) już podczas szkolenia na torze ma zbyt daleko odsunięty fotel i zbyt mocno pochylone oparcie. Często słyszę wtedy, że prawidłowa pozycja jest niewygodna. Tymczasem wystarczy tylko odrobina samozaparcia, jazda z prawidłowo ustawionym fotelem przez kilka dni i nasze ciało nauczy się nowej, bezpiecznej pozycji za kierownicą, a my doceniamy jej zalety i nie chcemy wracać do starych ustawień. To samo dotyczy prawidłowego ułożenia rąk na kierownicy. Mimo próśb o trzymanie rąk w pozycji "za piętnaście trzecia", wielu z kierowców mimowolnie przesuwa je wyżej i bliżej siebie, co zdecydowanie zmniejsza precyzję wykonywanych manewrów w podbramkowych sytuacjach. 

Drugie największe wyzwanie dla kierowców to nabycie umiejętności zmniejszenia kąta skrętu kół, połączonego z awaryjnym hamowaniem w sytuacjach, gdy pojazd wpada w poślizg podsterowny (koła skręcone, ale auto jedzie prosto)  - czy to podczas jazdy w zakręcie, czy omijania przeszkody. Zamiast tego obserwuję zbyt duży skręt lub wręcz jego pogłębienie, co tylko powiększa poślizg. Bierze się to z błędnego toku rozumowania: skoro mam skręcone koła, a samochód mnie nie słucha i nie jedzie tam, gdzie bym chciał, to muszę pogłębić skręt. Tymczasem należy sobie uświadomić, że im bardziej na wprost ustawione koła, tym większa przyczepność opony do podłoża. Jednocześnie, zazwyczaj kierowcy w takich sytuacjach nie hamują. Tymczasem mocne, awaryjne hamowanie, w samochodach z systemem ABS, to najlepszy sposób na opanowanie pojazdu, kiedy wymyka się spod kontroli. 

Trzecie wyzywanie jest trochę zabawne, a trochę straszne. Podczas ćwiczenia hamowania awaryjnego na torze, prosimy kierowców o wykonanie pierwszego hamowania z prędkości 50 km/h. Okazuje się, że najczęściej jest im trudno utrzymać taką prędkość i jadą po prostu szybciej. Dobre wyciszenie współczesnych samochodów, komfort jaki zapewniają kierującemu, a także nawyki z naszych dróg, gdzie zdecydowana większość kierowców jeździ o 20 km/h więcej niż pozwalają przepisy, prowadzą do tego, że jeździmy po prostu za szybko. A to zdecydowanie zwiększa ryzyko wypadków.